„Prace charakteryzuje niezwykła, młodzieńcza świeżość, barwa i umiłowanie narodowych symboli. Słychać w nich szczęk oręża, rżenie koni. Oddają znakomicie szlachetność rycerskiego i żołnierskiego stanu” (źródło: folder „Konkurs Plastyczny”, Wojskowe Centrum Edukacji Obywatelskiej, Warszawa 2010).
Ofiar w ludziach (i koniach) na szczęście nie było, były za to nagrody…
Przewodnim motywem konkursu plastycznego odbywającego się w ramach Festiwalu Twórczości Dziecięcej Wojska Polskiego zorganizowanego przez Ministerstwo Obrony Narodowej były dwie okrągłe rocznice jednych z najważniejszych zwycięstw w historii polskiego oręża – 600. rocznica Bitwy pod Grunwaldem i 90. Bitwy Warszawskiej 1920 roku. Młodzi uczestnicy festiwalu prezentującego osiągnięcia wojskowych placówek kulturalnych w „sferze” plastycznej zmierzyli się, co prawda nie orężem, a pędzlem, rysikiem, dłutem i innymi tego typu akcesoriami, z dwoma tematami: „Rycerstwo Polskie w XV wieku” i „Kawaleria II Rzeczypospolitej”.
Podopieczni Janusza Biegańskiego, instruktora plastyki w choszczeńskim Klubie Garnizonowym, a raczej ich prace, wrócą z tego festiwalu z tarczą, skoro już jesteśmy w militarnym „temacie”… Ale wrócą nieprędko – w dniach 4–6 czerwca wystawione były w Centrum Kultury TEATR w Grudziądzu, 15 sierpnia wystawę nagrodzonych prac można będzie obejrzeć w Warszawie, podczas obchodów Święta Wojska Polskiego.
A są to prace: laureata konkursu 8-letniego Miłosza Dobrodzieja oraz wyróżnionych Małgorzaty Hładoniuk (8 lat) i Igi Raczyńskiej (11 lat). Nagrodzone były na szczeblu Wojskowego Centrum Edukacji Obywatelskiej, czego odpowiednikiem „w cywilu” jest szczebel ogólnokrajowy. Warto dodać, że na tenże szczebel wspięło się aż 12 z 21 nadesłanych propozycji młodych artystów z „gieku”, a były to prace autorstwa, prócz wyżej wymienionych nagrodzonych, także: 9-letniej Aleksandry Sarny, 11-letniej Małgorzaty Sarny (po 2 prace), 7-latków: Matyldy Fischer, Michaliny Mężykowskiej i Remigiusza Jeżka, oraz 11-letnich: Aleksandry Bonowskiej i Sary Nejmanowskiej – po jednej pracy.






Jak widać – nawet 1 człowiek z autentyczną pasją ( ale i kompetentny, zdolny ) jest w stanie wydobyć z „normalnej” młodzieży – ukryte talenty.
Takich ludzi trzeba więcej – a nie będzie narzekania na tzw. „trudną młodzież”. Młodzież jest taka jak zawsze – ale my starsi – musimy jej pomóc stać się wartościowymi ludźmi. Kiedyś znałem w Choszcznie niezwykle sympatycznego oficera , który prowadził klub modelarski. Zarażał swoim hobby młodych ludzi – którzy pożytecznie spędzali wolny czas.
Oceń tę wypowiedź »
2
0