Mija kolejna rocznica wyzwolenia, zdobycia i zajęcia Drawna. Niech każdy, jak komu wygodnie, dobierze sobie odpowiednią nazwę tego wydarzenia sprzed 65 laty.
Wiadomo, że pierwszymi polskimi mieszkańcami Drawna byli robotnicy przymusowi.
Drawno w marcu 1945 roku odegrało znaczącą rolę w historii polskiej artylerii, gdyż tu mieścił się sztab 2 DArt., która pod Drawnem przeszła swój chrzest bojowy. Na uwagę zasługuje fakt, iż była to największa jednostka artyleryjska w historii Polski. To spod Drawna 1 marca 1945 r. wyszło natarcie armii radzieckich, które w konsekwencji doprowadziło do rozbicia niemieckich wojsk na całym Pomorzu. Dziś o tych burzliwych dniach świadczy jedynie leśna mogiła plut. Zadrożnego ( Zadorożnego) zaś w lesie przy szosie do Choszczna pozostał pusty grób po ekshumowanych żołnierzach niemieckich,. Lecz mogił i cmentarzyków ofiar wojny było więcej, co najlepiej świadczy o burzliwości tamtego okresu. Przypomnijmy te miejsca:
- Chomętowo – w majątku przy szosie.
- Majątek Podegrodzie - w ogrodzie i przy szosie do Barnimia.
- Drawno – na wzgórzu obok poczty w ogrodzie; na rogu ul. Choszczeńskiej przy rynku; obok szkoły w ogrodzie; przy wjeździe do weterynarii; przy jednostce wojskowej.
- Święciechów – przy kościele, przy drodze do Rościna.
- Żółwino – w ogrodzie na wzgórzu przy szosie.
- Nowa Korytnica – przy drodze; na skrzyżowaniu dróg leśnych.
- Kamienna – w parku przy drodze.
- Międzybór – przy szosie; przy leśnej drodze bukowej.
- Niemieńsko – PGR- w ogrodzie na wzgórzu; przy lesie –cmentarzyk.
- Kiełpino – przy drodze stacji kolejowej; przy szosie Kiełpino-Brzeziny; na wsi przy drodze.
- Brzeziny- plac kościelny; cmentarz wiejski i majątek Wrzecianowo przy drodze.
- Gładysz – przy szosie.
- Konotop – przy leśnej drodze.
- Zatom – cmentarz przy drodze( załoga „Tygrysa”).
Ślady po nich zatarł czas i krótka pamięć ludzka, część ekshumowano.
Zanim przyjechały pierwsze transporty osadników, na terenie odpowiadającym dzisiejszej gminie Drawno pojawiło się Wojsko Polskie. Byli to żołnierze utworzonej na mocy rozkazu nr 067 ND WP z 13.04.1945 r. 1 Dywizji Rolno- Gospodarczej ( d-ca płk Granowski ).Początkowo podlegała Głównemu Kwatermistrzowi WP a następnie dowódcy Pomorskiego Okręgu Wojskowego. Zadaniem jej było przeprowadzenie prac polowych na niezamieszkałych lub słabo osiedlonych terenach. W skład jej wchodziło 6 z numerami od 1 do 6 pułków o organizacji kompanijnej ( 15 kompań w pułku ) .Stan osobowy pułku szacowany był na 1247 żołnierzy. Okolice Drawna przypadły 2 pułkowi rolno-gospodarczemu ( d-ca ppłk. Pugaczewski) . Sztab tego pułku mieścił się w Kaliszu Pomorskim, a rejon jego działania obejmował tzw. II Rejon Gospodarczy tzn. Ińsko- Recz- Człopa- Tuczno- Mirosławiec. Odnotowano, że pułk zagospodarował 750 ha. ziemi w Konotopie, 6800 ha w Niemieńsku, 689 ha.w Rościnie i 1250 ha. w Święciechowie. W marcu 1946 r. dywizję rozformowano.
W 1945 r. przebywało w Drawnie około 250 Niemców, ilość ich z roku na rok malała.
W przeciągu trzech lat wysiedlono prawie wszystkich. Szacuje się jednak, że pozostało ok. 10 dawnych mieszkańców miasta. I znowu jedyną pamiątką wysiedlenia jest mogiła leśna , tym razem starszej kobiety, zmarłej w drodze na punkt zbiorczy w Choszcznie. Do niedawna wciąż grobem opiekowano się, teraz stoi opuszczony i pewnie „ idzie w zapomnienie”.
Rejon cierpienia i strachu
Przybyli z wielu miejscowości z terenów dzisiejszej Białorusi. Jednak tak się przyjęło,
że wszystkich kresowiaków drawieńskich kojarzy się z miejscowością Derewno. Nawet utworzono historyjkę, że od tej miejscowości powstała nazwa Drawno. Nie jest to prawdą, gdyż Drawno zawdzięcza swą nazwę rzece Drawie, która przez nie przepływa.
Spotkałem wielu kresowiaków, na ogół wszyscy szczycili się swoimi rodzinnymi stronami, barwnie
i dźwięcznie opowiadając o „ tych pagórkach leśnych, o tych łąkach zielonych …” Lecz co jest ciekawe, w Drawnie takie opowieści to rzadkość . Dlaczego ?
Ostatnio natrafiłem na opracowanie Tadeusza Gasztolda „ Nalibocka Puszcza” wydane staraniem Towarzystwa Miłośników Wilna i Kresów Wschodnich w Koszalinie w 1998 r. Jest to bardzo fragmentaryczne ukazanie dziejów prześladowań i martyrologii ludności okolicy Puszczy Nalibockiej w latach 1939-1945. Autor tego opracowania jest mi znany z opowiadań mojej teściowej śp Leonidy Suchłabowicz zd Karkockiej Ja natomiast , w pobliżu miejscowości Soły na Białorusi, widziałem tylko jego dom rodzinny.
Wynika stąd, że wiele z tego co opisał znał z autopsji i opowiadań.
Okazuje się, że w czasie okupacji nie żyło się w Derewnie spokojnie. Miejscowość ta przeżywała chwile grozy, jak choćby ta z wiosny 1943 r., kiedy to partyzanci radzieccy zaatakowali posterunek kolaboracyjnej policji białoruskiej. Zaskoczonych przy posiłku policjantów rozstrzelał Rosjanin Giecewicz. Zginęli wówczas : Kazimierz Catewicz, Józef Sielicki, Saczyński, Bartoszewicz i Nowycz. Przypadkowo uratowali się; komendant Półchleb i Szumiewicz. Drugi najazd Rosjan na Derewno doprowadził do pożaru miasta i do całkowitej likwidacji niemieckiej administracji. Proboszczem parafii derewieńskiej był ( ur.w 1871 r. w parafii dolisławskiej) ks. Paweł Dołżyk, który
10.VIII.1943 r. został bestialsko zamordowany przez niemiecką formację rosyjskich kolaborantów. Pochowany został obok swego kościoła.
W Derewnie działała polska konspiracja, jednym z jej twórców był pochodzący z Rakowa, absolwent konserwatorium Wileńskiego, Józef Drzewicki. Początkowo był organistą w Nowej Wilejce, a od 1932 r. przeniósł się do Derewna i grał w tamtejszym kościele. W 1939 r. walczył w szeregach 78 p.p , uciekł z radzieckiej niewoli. W 1944 r. ukrywał się w Starzynie u Józefa Juncewicza. W 1945 r. został schwytany i zesłany na Syberię. Żonę powiadomiono, że mąż nie żyje. Dopiero po 25 latach okazało się to nieprawdą. Józef Drzewicki ożenił się z Polką Heleną Pawłowską z Klecka, którą poznał na zesłaniu. Z zesłania nigdy nie powrócił, zmarł w Krasnojarskim Kraju w 1983 r. Rodzinie w Polsce udało się jeszcze nawiązać z nim kontakt.
W Święto Niepodległości 1943 r. po mszy polowej, odprawionej przez kapelana AK ks. Mieczysława Suwałę, odbyła się w Derewnie defilada pododdziałów Stołpeckiego Zgrupowania AK. Na uroczystościach uczestniczyła delegacja partyzantów radzieckich. Oprotestowali oni wystąpienie ppor. Aleksandra Warakomskiego, który podkreślił, że Kresy były i będą polskie. 1 XII 1943 r. doszło do potyczki rosyjsko-polskiej, w której zginęli pochodzący z Iwieńca Stanisław Lembowicz, Stanisław Kruhliński oraz Nicewicz i Wincenty Kulikowski. AK-wcy walczyli głównie z Niemcami, w sierpniu 1943 r. kompania AK dowodzona przez ppor. Jarosława Gąsiewskiego ps. „ Jar” rozbiła nad rzeką Szurą niemiecki oddział pacyfikacyjny, zadając mu poważne straty.
W okolicach Derewna znajduje się wieś Nowiki Wielkie, jest to miejsce śmierci pochodzącej z polsko-żydowskiej rodziny dr Marii Jochelson z d. Polak. Przebywała ona w Derewnie razem z matką. Uprzednio mieszkała w Mińsku i widać myślała, że w swoich stronach będzie bezpieczniej, ojciec
jej był z Nowików Wielkich. Kilka razy opatrzyła nawet Niemców. Namawiano ją by wstąpiła do radzieckiej partyzantki, jednak odmówiła. Zabójstwo jej przypisuje się Rosjanom, którzy oskarżyli lekarkę o współpracę z Niemcami i Polakam. Miejscowa placówka AK złapała sprawców
i rozstrzelała. Dr Maria Jochelson została pochowana na cmentarzu w Derewnie.
Do innego mordu doszło w Zarzeczu k. Derewna, tu na początku 1944 r. radzieccy partyzanci zamordowali Michała i Zofię Dziemianko. Ocalała ich córka Halina . Powodem zbrodni miał być brat zamordowanego, Jan Dziemianko, który służył w AK.
Inną miejscowością , z której wywodzą się pierwsi Drawnianie jest Iwieniec. Miejscowość
ta 10.VI.1943 r. została opanowana przez oddziały AK pod dowództwem por. Parchimowicza i
por. Miłaszewskiego. Akcja na Iwieniec była w tym regionie poważnym zwycięstwem Polaków. Sukces ten odniesiono dzięki współdziałaniu z zdominowaną przez AK-owców policją białoruską, miejscową strażą pożarną oraz oddziałami samoobrony. Nie obyło się jednak bez strat , polegli wówczas; Jan Niedźwiecki, Zmaczyński, Misiaczek. Po tej akcji i zabraniu zdobyczy pododdziały uczestniczące w zajęciu Iwieńca w Rudzie Naliborskiej zawiązały tzw. Stołpeckie Zgrupowanie AK. 29.VI. 1944 r. do Zgrupowania dołączyli członkowie policji białoruskiej z Rakowa ( była to grupa , którą dowodzili Mikołaj Zienkiewicz i Aleksander Pawluszenko).
Oprócz tego, oddziały AK zasiliła już w 1943 r. młodzież z powstałego harcerskiego Związku Orląt, kierowanego przez Andrzeja Sochańskiego.
Miejscowością, która szczególnie ucierpiała od dwóch okupantów były Naliboki. Powstał tam oddział samoobrony zorganizowany przez por. Eugeniusza Klimowicza ( późniejszy d-ca 2 komp.
7 bat.77 p.p AK. „Ponurego” ), który jednocześnie był zakonspirowaną placówką AK.
8/9 V.1943 r. radziecka brygada partyzancka im. Stalina dokonała napadu na Naliboki, mordując
ok. 100 osób. W lipcu i sierpniu do Nalibok weszli Niemcy, którzy w ramach antypartyzanckiej akcji „Herman” dokonali dzieła zniszczenia, mordując, paląc i wywożąc na roboty do Niemiec.
Twórca nalibockiej samoobrony por. Eugeniusz Klimowicz po wojnie został skazany na karę śmierci, którą zamieniono na dożywocie. Wśród zamordowanych mieszkańców Nalibok przeważa nazwisko: Farbotko, Hodyl, Zielonko, Karkiewicz, Grygorcewicz, Łukaszewicz, Korżeńko, Niecko i wiele, wiele innych.
Jak widać pierwsi osadnicy wywodzili się z ziem, gdzie w okresie wojny cierpienie było powszechne. Zakres tragedii tych okolic byłby o wiele mniejszy, gdyby nie podziały narodowościowe, polityczne, organizacyjne, przebiegające nawet wewnątrz rodzin. Policja białoruska nie była taka niewinna jak ją przedstawia T. Gasztold. Była to formacja na usługach niemieckich i czynnie Niemcom się wysługująca np. w tropieniu i wyłapywaniu Żydów, komunistów, partyzantów, uczestniczyła też w akcjach pacyfikacyjnych. Jednak formację tę wykorzystała AK umieszczając tam swoich członków, co owocowało przejściem do lasu ludzi w pełni uzbrojonych.
Także partyzantka radziecka nie składała się z samych Rosjan. Pokżny jej procent stanowilijednak miejscowi, ochotnicy i zmobilizowani do tej służby w ramach normalnego poboru. W rejonie Derewna działały dwa duże oddziały partyzanckie brygada „Wpieriod” ok. 471 członków i brygada im. „Żukowa” ok. 732 partyzantów. Oprócz tego formowała się lokalna samoobrona, głównie przed bandyckimi napadami różnych formacji. Samoobrona wspierana była przez Niemców, którzy dostarczali jej broń. Nic więc dziwnego, że o wpływy w niej walczyli AK-owcy i komuniści. Trudno było być niezależnym i obojętnym w takiej organizacyjnej mozaice, do tego dochodziły wspomniane czynniki narodowościowe, wyznaniowe, polityczne i ekonomiczne. Szerzyła się więc kolaboracja, zdrada i dwulicowość.
Z całą odpowiedzialnością trzeba przyznać, że bycie AK-wcem było wówczas aktem wielkiej odwagi.
Część nazwisk renegatów, zdrajców czy ideowych dewiatów zachowała się w ludzkiej pamięci do dziś. Szczególnie charakterystyczna jest postać mjr Rafała Wasilewicza. Pochodził z tego regionu, dlatego będąc oficerem Armii Czerwonej, po rozbiciu jego oddziałów, ukrywał się w okolicach Nalibok.
Został jednak ujęty przez Niemców. Po czym osadzono go w przejściowym obozie jenieckim. Poręczył za niego E. Klimowicz, który argumentując, że jest to miejscowy i że zapewni mu pracę, wyciągnął go z niemieckiej niewoli. Wasilewicz pracował w gospodarstwie w Nalibokach, jednocześnie zdobył sobie zaufanie innych mieszkańców. Pewnego dnia uciekł do swoich. Został jednym z dowódców brygady „ Żukowa”. Istnieją poważne przesłanki by sadzić, że to za jego przyczyną doszło do ataku na Naliboki. Znał tę miejscowość, znał ludzi i zapewne miał rozpracowaną organizację tutejszej Samoobrony. Nic więc dziwnego, że został dowódcą tego napadu. Ponosi bezpośrednią odpowiedzialność za wymordowanie stu kilkudziesięciu mieszkańców Nalibok
( najniższa liczba to ponad 60, rosyjska 250 ). Mimo, że zawdzięczał Polakom życie, okazał się mordercą swoich wybawców. Wykazał się antypolską działalnością, także będąc z-cą pełnomocnika specjalnego wydziału NKWD na obwód Baranowicze. Rafał Wasilewicz zmarł w wieku 64 lat w 1967 roku. Inni renegaci to: Dawid Zuchba, Józef Marchwicki ( komunista z Łodzi), Adam Świętorzecki, Paweł Galewicz. Praktycznie w większości miejscowości opisanego rejonu byli ludzie, których trzeba było się obawiać.
W 1944 Zgrupowanie Stołpecko-Nalibockie pod dowództwem ppor . c.c. Adolfa Pilcha przeszło pod Warszawę i w dniu 1 sierpnia weszło w skład Zgrupowania Kampinos jako pułk Palmiry-Młociny. Zostało włączone do VIII Rejonu Warszawskiego Obwodu “Obroża” AK. Dowódcą był kapitan Jan Krzyczkowski (ps. “Szymon”). 14 –go sierpnia 1944 r ok. 600 żołnierzy zgrupowania włączyło się do walk w Warszawie. Walcząc w powstaniu kresowiacy ponieśli ciężkie straty. Z opisanego rejonu zginęli ;
- Adamczyk Kazimierz “Gonek”kpr. Iwieniec
- Aleksandrowicz Tadeusz strz. Iwieniec Anuszkiewicz Melchior “Jasieńko”st. strz. Raków
- Borysewicz Władysław kpr. Raków
- Chomicz Antoni “Stabrawa”mjr. Raków
- Farbotko Tomasz kpr.-ppor. Naliboki
- Grygorcewicz Bogusław st. sierż. Naliboki
- Jagodziński-Kołodziński Wacławstrz. Raków
- Jakubowski Franciszek strz. Iwieniec
- Justyn “Miekinnik”, “Wańka”strz. Raków
- Kasperewicz Władysław “Łokietek”kpr. Raków
- Kasztelan Władysław st. strz. Raków
- Krzywicki Antoni st. strz. Raków
- Kudlarz strz. Raków
- Kuryłło Stanisław strz. Naliboki
- Łukaszewicz Jan “Januszek”kpr. Raków
- Maculewicz Franciszek “Macul”kpr. Raków
- Mężyński Marian strz. Raków
- Mężyński Franciszek strz. Raków
- Nawrocki Bohdan st. strz. Raków
- Oszmiański Tomasz kpr. Raków
- Piątek Józef plut. – ppor. Iwieniec
- Piekarski Stanisław st. strz. Raków
- Protasewicz Antoni st. sierż. Raków
- Przybyłowski Czesław “Przybyła”kpr. Raków
- Stadnicki Władysław strz. Naliboki
- Stupkiewicz Franciszek st. strz. Raków
- Szunejko Kazimierz “Trop”ułan Naliboki
- Tarajkowski Dominik plut. Raków
- Wychód Stanisław “Ochota”st. strz. Raków
- Zienkiewicz Mikołaj “Kola”st. ogn. – ppor. Raków
- Żukowski Bolesław kpr. – ppor. Raków
- Żyliński Stanisław “Cukierek”st. strz. Raków
Przykład rejonu, z którego wywodzi się znaczna część mieszkańców Drawna dowodzi, że najbardziej patriotycznie nastawione były te miejscowości, gdzie dbano i kultywowano polskie tradycje historyczne, kulturowe i religijne. Dlatego tak ważne jest wychowanie w szacunku do przeszłości.
Na wniosek Koła Nr 21 Stowarzyszenia Saperów Polskich, w Drawnie nie tylko istnieje ul. Saperów ale także Skwer Artylerzystów Polskich.
Andrzej Szutowicz





Postać Adama Świętorzeckiego i jego działalność wymagają osobnych opracowań. Postać ta nie jest jednoznaczna. Zwracam się z prośbą do wszystkich, którzy mają jakieś informacje na jego temat o kontakt i przekazanie ich w imię prawdy historycznej. Może jest jakaś bibliografia na jego temat. Jeszcze raz bardzo proszę.
Oceń tę wypowiedź »
0
0