Tak wdzięcznie bowiem wabi się recki sekstet działający przy tamtejszym Miejsko-Gminnym Ośrodku Kultury od lutego 2008. Działa coraz skuteczniej i coraz głośniej, nie zdeprymowany „pechową” nazwą (taki tytuł nosi pierwsza piosenka, która się znalazła repertuarze zespołu, jeszcze nie własna, za to autorstwa Bułata Okudżawy). Wcześniej nazywali się PGR, czyli… Początkująca Grupa Rockowa(!) A że PGR-y padły po ‘89, zaś czarne koty żyją ponoć 7 razy, dobrze to mimo wszystko ro(c)kuje na przyszłość… A także pop’uje i trochę funk’uje. I sporo jeszcze innych dźwięków Czarnym w duszy gra…
Natalia Kawecka - śpiew, Wojtek Borkowski i Łukasz Serdyński - gitary, Michał Zieliński - bas, Marcin Dębski - perkusja oraz Oskar Kucharczyk - klawiatury, oto cała kocia rodzinka. Od początku bardzo zgrana, na dobrą sprawę zmieniali się tylko perkusiści. No i warto dodać jeszcze jedno nazwisko - dyrektor M-GOK, Wiesław Łoński udostępnił Kotom salę, kupił perkusję, uzupełnił nagłośnienie i stał się właściwie managerem zespołu. Czarni więc mogą grać, mogą również koncertować. Pierwszy występ był właściwie rozgrzewką - udało im się zagrać 4 utwory przy okazji zakończenia roku w reckim Gimnazjum. Więcej nie dało rady, bo koncert brutalnie przerwano mimo ciepłego przyjęcia nie tylko przez absolwentów. Zdecydowanie dłużej udało się zagrać 29 czerwca podczas Dni Recza. Zostaliśmy ciepło przyjęci, nam również się podobało. Takiej publiczności nie moglibyśmy się powstydzić. Kochamy grać dla ludzi i lubimy być słuchani - dzieli się pokoncertowymi wrażeniami Natalia. Zatem pierwsze, nomen omen, koty za płoty i czas na następne „sztuki”. Najbliższa - 10 sierpnia w Ińsku (Ińskie Lato Filmowe).
Nie inspirujemy się. Jesteśmy mistrzami sami dla siebie. Nieskromnie? Być może, warto jednak odnotować, że Koty w ciągu zaledwie kilku miesięcy działalności zdołali przygotować „pełnowymiarowy” repertuar, niemal całkowicie autorski. Pomysły muzyczne rodzą się głównie w głowie Wojtka - gitarzysty romansującego podobnie jak klawiszowiec Oskar i drugi gitarzysta, Łukasz, z Państwową Szkołą Muzyczną I stopnia w Choszcznie. Za warstwę tekstową odpowiedzialna jest Natalia - wokalistka, sopranistka koloraturowa, a także saksofonistka. Tym razem nie sopran a alt, w Choszczeńskiej Orkiestrze Dętej Andrzeja Jędrzejaka, działającej przy ChDK. Wokalnie udziela się nie tylko w kociej muzyce, śpiewała także w plenerowym historycznym widowisku „Miasto które znam”, imprezy również „podpiętej” pod Dni Recza. Sekcja rytmiczna z kolei to zwolennicy metody „zrób to sam” i taką metodą opanowali swoje instrumenty w tempie więcej niż imponującym, co pozwoliło nie odstawać poziomem od bardziej wykształconych kolegów. I koleżanki.
W ogóle imponujące tempo to chyba najbardziej charakterystyczna cecha byłych PGR-owców. Już po Dniach Recza sekstet stworzył kilka nowych utworów nad którymi obecnie pracuje. W planach autorskie demo i oczywiście koncerty - im więcej tym lepiej…
Moglibyśmy grać 24 godziny na dobę, ale nie mamy takich możliwości. Rozwijamy się w zawrotnym tempie i nie mamy zamiaru go zwolnić - deklaruje wokalistka.
Są powody do mruczenia…
Tu, tu, a także tu - Czarny Kot na YouTube.
Fotki dzięki uprzejmości Natalii Kaweckiej i Piotra Zielińskiego.


Dlaczego, chociaż gram w tym zespole (klawisz), nie ma mnie na ŻADNYM ZDJĘCIU?!
Galeria uzupełniona, ale z tym „żadnym” to lekka przesada - vide zdjęcie przy tytule ;).
Pozdrawiam.