– Moja córka Justyna zachorowała w maju. Noga zaczęła ją boleć, a potem puchnąć – mówi Zofia Przybylska z Suliszewa. Lekarz ortopeda z początku sądził, że to naciągnięte mięśnie i kazał smarować żelem przez miesiąc.
To jest rak
Nie pomogło to jednak, a diagnoza okazała się bardziej brutalna, bo nogę dziewczynki zaatakował nowotwór złośliwy – osteosarcoma.
Justyna ma jedenaście lat, w sierpniu przeszła zabieg operacyjny i ma wszczepioną endoprotezę. – Ja wyzdrowieję, wierzę w to bardzo mocno. Teraz ćwiczę nogę, chodzę jeszcze o kulach. Nie mam włosów, ale wiem, że odrosną mi jeszcze lepsze – powiedziała „Głosowi” Justyna tuż przed wyjazdem na kolejną chemioterapię do Warszawy. Ostatnią miała dwa tygodnie temu. Ta będzie już dwunasta. W wyjazdach po zdrowie towarzyszy jej mama. Razem wyjeżdżają do Warszawy. Justyna zostaje na oddziale przy Klinice Chirurgii Onkologicznej Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie, a pani Zofia jest przy niej przez cały dzień. Dopiero wieczorem jedzie na odpoczynek do Fundacji Pomocy Dzieciom z Chorobą Nowotworową na ulicę Przybyszewskiego.
– Wszystko jest dla nas bardzo kosztowne, bo doba kosztuje tam osiemnaście złotych, jedzenie też na własny koszt – mówi pani Przybylska. Drogie są też leki, Justyna musi dobrze się odżywiać i wymaga sterylnych warunków.
Trudno je zastać w domu rodzinnym
Najdłuższy pobyt w stolicy trwał półtora miesiąca, najczęściej jednak mama z córką przebywają tam dwa lub trzy tygodnie.. – Przyjechałyśmy w poniedziałek, a już w niedzielę musimy wracać znowu – mówią obie. Cieszą się, że Narodowy Fundusz Zdrowia w Szczecinie pomógł w załatwieniu transportu. Pierwszy raz pojechały pociągiem, potem Justyna nie mogła już przebywać w pozycji siedzącej, bo miała założony gips biodrowy, więc teraz jeździ karetką. – Bardzo pomogła nam pani doktor Małgorzata Wiatrow – mówi pani Przybylska. Jest wdzięczna za pomoc ludziom z Suliszewa i okolic, którzy wspierają ich rodzinę, na tyle ile mogą. – Ludzie w parafii są solidarni i także przeżywają chorobę Justyny – mówi ksiądz Stefan Marcyniak, który akurat odwiedził swoją młodą parafiankę.
Justyna jest modelką
W niedzielę Justyna zaprezentowała się jako modelka w Hotelu Europejskim w Warszawie. Została wybrana przez Fundację Spełnionych Marzeń, którą stworzyli Tomasz i Małgorzata Osuchowie. – To była niespodzianka, kiedy mi powiedziano, że mam prezentować modę – cieszy się Justyna. Nikomu nie przeszkadzało, że wyszła o kulach. Jest ładną dziewczyną i ma w dodatku 175 centymetrów wzrostu. – Będę zdrowa i wtedy też pewnie pokaże się publiczności – uśmiecha się mieszkanka Suliszewa. Lubi rysować, Marzy, aby zostać przedszkolanką. Podpatruje swoje panie nauczycielki i chce w przyszłości być taka jak one.
Jest im ciężko
Przybylscy wszędzie mają daleko. Ulica, przy której mieszkają, nosi nazwę Zielonej, ale tak naprawdę jest to kolonia położona daleko od Suliszewa, w polach. Do wsi błotnistą drogą mają ponad dwa kilometry. – Przedtem dojeżdżałam do szkoły rowerem, bo nie mamy samochodu. Od września mam indywidualny tok nauczania i przyjeżdżają do mnie moje nauczycielki z Suliszewa – mówi Justyna. Jest teraz uczennicą piątej klasy. Jej choroba nie pozwala odwiedzać jej koleżanek i kolegów, ale ci pamiętają o niej. Dziewczynka swoją chorobę ciężko znosi, ale stara się zachować dobry nastrój, bo wie, że rodzina bardzo przeżywa jej chorobę. Bliscy mają także wiele innych zmartwień. Państwo Przybylscy są w bardzo trudnej sytuacji finansowej, matka jest bezrobotna, a ojciec jest na zwolnieniu lekarskim. Uległ wypadkowi w pracy i stracił wzrok w jednym oku. Przeszczep rogówki okazał się nieudany. – Nieszczęścia chodzą parami, bo najpierw okazało się, że mąż poszedł do szpitala, a potem choroba córki – mówi zrozpaczona mama Justyny. Na szczęście zakład pracy pana Józefa, którym jest Rolnicza Spółdzielnia Produkcyjna w Rzecku, nie odmówił mu żadnej pomocy. Justyna jest najmłodszym dzieckiem swoich rodziców, starszy brat i siostra już się usamodzielnili. Z rodzicami mieszka jeszcze kolejna córka, która samotnie wychowuje dwoje dzieci.
Wszyscy, którzy chcieliby pomóc Justynie w walce z chorobą proszeni są o wpłatę na konto:
Fundacja Pomocy Dzieciom z Chorobą Nowotworową
ul. Przybyszewskiego 47, 01-849 Warszawa
Nr konta: 08 1240 1066 1111 0000 0006 1694
Na hasło: Justyna Przybylska
Podajemy także numer telefonu do matki dziewczynki: 694 193 337.


Z tego co się dowiaduję to Justynka jest poważnie chora, a grafik tego serwisu chyba robi sobie żarty z tej dziewczynki … tym banerem na górze ……
Zycze wszystkim Wesołych Świąt !!!
i poważniejszego podchodzenia do ludzkiego cierpienia …
Bartku, masz prawo nie aprobować mojego pomysłu, ale uważam, że lepiej jest próbować coś zrobić niż nie robić nic. Może Twój wkład w pomoc potrzebującym jest znaczniejszy i trafniejszy, ale to nie daje Ci prawa do dyskredytowania mojej inicjatywy …bo choć sam nie jestem w stanie pomóc finansowo, może dzięki właśnie temu banerowi trafią tutaj ludzie dobrej woli, których na to będzie stać.
Tak sobie pomyślałem, że chyba byłem nieprecyzyjny, bo Bartek oburzył się tym, że „wkopałem” Justynę w śnieg na obrazku, prawda?
Taką przyjąłem metaforę (nieco żartobliwą): Teraz jej nogi są uwięzione (w śniegu); Justyna prosi z uśmiechem na twarzy (jakby podczas zabawy): „Pomożesz mi z tego wyjść?” - z zaspy-choroby.
…bo z tego co ja się dowiaduję, to Justyna jest pełna życia! Wierzy w swój sukces - w swoje ozdrowienie.
Więc nie litujmy się nad nią, by za chwilę wrócić do naszych „pilniejszych spraw” i pozostawić ją samą sobie. Zaangażujmy się. Wtedy jej szczęście będzie też Twoim sukcesem.
a ja popieram ten pomysł, bo artykuł o dziewczynce zaraz zaginie gdzies w archiwum, natomiast baner jest widoczny i na pewno znajda sieludzie ktorzy beda mogli i beda chcieli pomoc
ja sie nie obraziłam jestem uśmiechnięta dziewczynka i takie podejście mi odpowiada;-)
Cieszę się. Życzę Ci Justynko byś nigdy nie straciła nadziei i swojej pogody ducha!
Napisz co u Ciebie.
Pozdrawiam serdecznie!
Ja jestem w szpitalu. Bardzo cieszę się za komentarze pod artykułem o mnie. Dziękuję za miłe słowa, słowa otuchy. Czuję się d0brze, jestem zadowolona, bo niedługo kończę leczenie
Justynko! Cieszę się, że leczenie przynosi skutek, a Ty jesteś taka dzielna. Niedługo Cię odwiedzę. Pozdrowienia dla Ciebie i Twojej Mamy.
Justynko, długo jeszcze będziesz w tym szpitalu?
Fajnie, że masz tam internet
bardzo sie ciesze że pani przyjedzie,zaskoczę panią bo mama kupiła mi peryłke ,pozdrawiam serdecznie;)
w tą niedziele jade do domu ,dzisiaj mam pierwszy dzień chemi ,pozdrawiam justynka
Skoro taka słoneczna pogoda w naszych sercach, a i za oknem wręcz wiosennie, postanowiłem zrobić naszemu serwisowi nowy baner - specjalnie dla Ciebie Justynko! Tym razem „wrzuciłem” Cię w trawę, mam nadzieję, że podobają Ci się takie „żarciki”?
tak bardzo śmieszne i mi sie podoba bo lubie żarciki ,a wiosna to moja ulubiona pora roku
pozdrowienia od justynki dla E Lipińskiej i R Grzejszczyk
Dziękuję za pozdrowienia:). Justynko napisz do mnie na adres: ela@choszczno.net
Witaj kochana!! Jak zawsze uśmiech na Twej twarzy rozwesela moje serce. Trzymam kciuki za Ciebie i Twoją rodzinkę. Wypoczywaj sobie w domu i marz o niebieskich migdałach- to najwspanialsza rzecz jaką można robić
hihi (oczywiście poza realizowaniem swoich marzeń, celów). Ciesze się, że spotkałam się z Tobą w szpitalu. Już nie mogę się doczekać, kiedy zobaczę Cię ponownie. Trzymaj się Skarbie i uważaj na siebie. Z pozdrowieniami Asia :* :*
cześc asia dzięki za zyczenia caluje i mam nadzieje że sie zobaczymy:)
Dzień dobry Księżniczko:-) W końcu wiem jak wyglądał baner - a ta zielona trawka świetnie do Ciebie pasuje:-) powolutku przyzwyczajaj się - bo wakacje blisko - a z tego co pamiętam jesteśmy umówione:-) Ale wcześniej do zobaczenia - już za kilka dni:-) - u Ciebie:-) . A potem na oddziale:-) - ale Ty księżniczko proszę odwiedzaj nas tylko jako Gość, który rozjaśni swoim uśmiechem oddział, przyniesie trochę promyków słońca swoją osobą, powie co ostatnio się wydarzyło i zmyka do domku:-) Trzymam kciuki za wyniki:-) i niech uśmiech nie znika z Twojej buźki
Pozdrawiam Ania:-) już Ty będziesz wiedziała, która:-)
Kochani jakże ona uśmiechem rozwesela moje serce! Jesteś WIELKA! Gdy ją zobaczyłam i zaczęłam z nią przebywać od razu ją pokochałam. Justynko, pewnie, że się zobaczymy- innej opcji nie ma
Widziałam filmik z pokazu mody- wyszłaś super!! Całuję i pozdrawiam Ciebie i rodzinę.
dzienkuje za miłe słowa od dwuch miich koleżanek i serdecznie pozdrawiam
dzień dobry tu justynka ja jestem w warszawie na fundacji pozdrawiam
19.06.2008 roku odbędzie się Festyn na rzecz Justynki. Więcej informacji tutaj:
www.choszczno.biz/news1276
Oooooo …! jest link w komentarzu… hehe w innych serwisach by zaraz kasowali.
@Leoś co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr
CHA!!!! Leszcze a ja ją znam!!!
cześć ja tez znam mikołaja:)
a link jest oki juz sprawdzałam ale dawono temu;)