KALISZ POMORSKI. Miejscowe Gimnazjum Publiczne może poszczycić się, m.in. prężnie działającym Kołem Przyrodników „Bociek”, którego początki sięgają jeszcze tutejszej Szkoły Postawowej i które ma na swym koncie wiele sukcesów i wyróżnień. Razem z uczniami prowadzi go nauczycielka biologii Mariola Domańska. To ona właśnie zaczęła profesjonalnie zajmować się obserwacją gniazd bociana białego zyskując coraz większą rzeszę obserwatorów pośród uczniów. Wyniki tych obserwacji przekazywane były do PTPP „proNatura” we Wrocławiu, a ponadto klub opisywał swoje działania w szkolnej gazetce pt. Kaliskie Oko Ekologiczne „Ekolożek”. Pismo zdobyło I miejsce w konkursie organizowanym przez CEN w Koszalinie oraz nagrodę specjalną dyrektora Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska w Poznaniu, w konkursie o „Pałuckie Pióro”. Ekologiczne działania podopiecznych pani Marioli zostały również dostrzeżone przez redakcję „Kuriera Szczecińskiego”. Dzięki udziałowi w konkursie „Od wakacji do wakacji”. Najpierw kaliska Szkoła Podstawowa otrzymała nagrodę w wysokości 2 tys. złotych w postaci farb do malowania pomieszczeń, a kiedy działalność klubu kontynuowana była w gimnazjum, młodzi ekolodzy wywalczyli magnetowid. „Ekolożek” zdobył też nominację do „Szkolnego Pulitzera”, nagrodę Radia Koszalin i „Kuriera” w konkursie „Szkolne Ostoje Przyrody”. Również w tym roku szkolnym podjęto pracę rozpoczętą w 1997 roku. We wrześniu odbyło się podsumowujące spotkanie, na którym sporządzono stosowny raport. Za klubowiczami już także tegoroczna akcja „Sprzątanie Świata” oraz święto „Pieczonego ziemniaka”. Czynnie biorą też udział w przedsięwzięciu „Ratujmy kasztanowce”. Grabią liście, a pracownicy UM wywożą je, by potem kompostować lub spalić. Tradycyjnie zaś, wszystko podsumowane zostało ogniskiem, gdzie na kijach pieczone są kromki chleba.
- Podzieliliśmy się na dwie sekcje: obserwatorów bocianów i grupę, która bada wodę, glebę i powietrze. Młodzież i ja bardzo lubimy to robić – opowiada M. Domańska - Od szczecińskiej Ligi Ochrony Przyrody otrzymaliśmy cztery walizki z niezbędnym sprzętem i odczynnikami. Pomaga nam też skala porostowa. Liczymy np. na krajowej „10” ile pojazdów przejeżdża przez nią w ciągu godziny. Wzdłuż tej drogi zanieczyszczenie jest całkiem spore, szczególnie wiosną. Na szczęście, poza tym obszarem mamy czyste powietrze. Wyniki wysyłamy do LOK-u. Opracowujemy też album, w którym zamieszczamy wyniki naszych obserwacji.
Pani Mariola podkreśla, że jeśli coś robi, to głównie z myślą o dzieciach, a one z chęcią uczestniczą w prowadzonych przez nią zajęciach. Co najważniejsze, nie z obowiązku, ale z niekłamanej ochoty.
- Jeśli dziecko nie pała miłością do przyrody, nic z tego nie będzie. Ku mojej radości, wielu naszych absolwentów, po skończeniu szkoły, nadal zajmuje się przyrodniczymi zagadnieniami. Pewien uczeń np. uczył się potem w Technikum Leśnym i w każde wakacje czy ferie, przyjeżdżał do mnie, dzwonił. Spotykaliśmy się z grupą szkolnych przyrodników, oprowadzał nas po lesie i nie jest to odosobniony przypadek. Dziewczyny z „Ekolożka” studiują dziennikarstwo. Wydaję mi się, że w wielu młodych ludziach udało mi się zaszczepić, taką miłość do pracy poza szkołą – stwierdza nauczycielka.
Mariola Domańska w ubiegłym roku, wraz z koleżanką, nauczycielką historii - Małgorzatą Potoczną–Galerą, zainaugurowały kolejny program pn. „Dwory, dworki i parki podworskie”.
- Jesienią i wiosną ubiegłego roku jeździłyśmy po wszystkich miejscowościach naszej gminy i badałyśmy architekturę istniejących jeszcze pałacyków i dworków. Ze swą grupą mierzyłyśmy średnicę drzew i wyszukiwaliśmy drzew pomnikowych. W wakacje pani dyrektor napisała program, który łączy te wszystkie działania z dodatkowymi fakultetami dla wszystkich klas. W grudniu, chcemy przygotować albumy i wystawę. Zapraszam – zachęca pani Mariola.


Komentarze (0) do „Z miłości do przyrody”