Charytatywny Bal Kostiumowy Klubu Kiwanis Kobieta 2000


Spór o „Kuchtę”

Naturalnym atutem gminy Bierzwnik jest mnogość lasów i urokliwych jezior, z których jedno leży w centrum gminnej stolicy. Mowa o jeziorze „Kuchta”, w którym mieszkańcy Bierzwnika od pokoleń wędkowali, kąpali się czy po prostu wypoczywali przy jego brzegach. Lokalna społeczności, na wieść o wydzierżawieniu najbardziej atrakcyjnych bierzwnickich akwenów, postanowiła zaprotestować. Do naszej redakcji zgłosili się członkowie miejscowego koła Polskiego Związku Wędkarskiego, którzy czują się oszukani. Koło istnieje od 1972 roku i od początku opiekowało się jeziorem, m.in. zarybiało je i dbało o porządek wokół niego. Niedawno zorganizowano wędkarską stanicę, gdzie odbywały się finały wędkarskich zawodów, a w planach jest przygotowanie plaży, wspólnie z Urzędem Gminy.

Jako ostatni dowiadujemy się, że nasze jeziora zostały oddane w prywatne ręce, o czym nie poinformowano ani zarządu naszego koła, ani gospodarza gminy. Wszystko odbyło się za naszymi plecami – stwierdza wiceprezes koła Wiesław Dudkowski – Nie mamy nic przeciwko do prowadzenia gospodarki rybnej, ale w naszych lasach są jeziora, które zarastają i idealnie nadają się do tego żeby je rekultywować. Nie możemy się jednak zgodzić, by wydzierżawiać jeziora, w które od lat inwestują sami mieszkańcy. Pan, który dopiero podpisał umowę, już wszystkich z naszego jeziora wygania, każe likwidować kładki i zakazuje wędkowania, a jest to przecież nasze wspólne dobro.
Jeziorem „Kuchta” zarządzał dotąd Polski Związek Wędkarski, a właścicielem jest Agencja Rolna Skarbu Państwa w Gorzowie Wlkp. Bierzwniczanie dziwią się przy tym, że nagle okazało się, że miejscowe jeziora należą do zlewni wód Warty, więc administruje teraz nimi Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Poznaniu. Niestety, gorzowski oddział PZW „zapomniał” zawiadomić o tym fakcie kolegów z Bierzwnika.
– Śmiem twierdzić, że gorzowskie PZW oszukiwało nas w wielu sprawach. Jako prezes koła, często tam jeździłem i z perspektywy czasu widzę, że nie byli wobec nas uczciwi, no bo jak mówić inaczej, skoro wielokrotnie nas zapewniano, że te jeziora nigdy nie przejdą w prywatne ręce. Mamy tu naprawdę piękne ryby, a teraz boimy się gospodarki rabunkowej. Nic nie wiedzieliśmy o przetargu, a dziwnie się jakoś złożyło, że brała w nim udział tylko jedna osoba, gdybyśmy taką wiedzę posiadali, to na pewno nasze koło chciałoby samodzielnie zarządzać „Kuchtą” – mówi Adam Sieniuć.
– Dlaczego mieliśmy informować? Związek nie jest upoważniony do informowania o konkursach. Obowiązują stosowne procedury, a informacja o nich znajduje się w internecie i w siedzibach gmin – tłumaczy Ryszard Czechrak dyrektor okręgu gorzowskiego PZW – Wiadomo przecież, że nie stać nas na utrzymanie wszystkich jezior. Składka musiałby być dwa razy większa.
Bierzwniczanie wysłali protest do wójta gminy, starosty choszczeńskiego, wojewody i marszałka. W piśmie proszą o unieważnienie podpisanej umowy i przywrócenie jeziora mieszkańcom wsi. Na apel odpowiedział już wójt Bierzwnika, który wystosował pismo do poznańskiego Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej. Gminne władze proszą w nim o możliwość korzystania z jeziora przez lokalną społeczność. Przypominają też, że dzięki inwestycjom kanalizacyjnym, akwen został oczyszczony oraz że jest inwestor, który ma zamiar wybudować w Bierzwniku obiekt turystyczno-hotelowy z możliwością budowy mola spacerowego nad wodą.
– Dowiedzieliśmy się, że dzierżawca będzie korzystał z produktów tej wody, a więc z ryb. Jeśli zaś chodzi o plażę, będziemy mogli ją wybudować, więc mieszkańcy będą mogli się kąpać. Ścieżka zdrowia będzie mogła być, a wędkarze zgodnie z przepisami wędkować. Wkrótce spotkam się z przedstawicielem tej firmy i wszystkie sporne kwestie omówimy, tak więc nie zostawiam wędkarzy samych. Tym bardzie, że to jezioro jest dla nas ważne również marketingowo – deklaruje wójt Jerzy Bakiewicz.
– Chciałbym uspokoić wszystkich miłośników wędkarstwa z Bierzwnika, bo naszym zamiarem nie jest pozbawienie im dojścia do wód. Nam po prostu zależy na racjonalnej gospodarce rybackiej i nie ma tym miejscu mowy o jakimś rabunku. Chcemy tylko, by korzystano z zasobów jezior zgodnie ze stosownymi regulaminami. Nie chcemy np. by wyławiano narybek sandacza, który wkrótce trafi do „Kuchty” – uspokaja Łukasz Ryzyk przedstawiciel szczecińskiej firmy deweloperskiej „Modeh”, która jest nowym zarządcą bierzwnickich jezior – W zarządzaniu akwenami mamy już duże doświadczenie, dzierżawimy już bowiem w okolicach Szczecina 6 tysięcy hektarów. Teraz doszło nam dziewięć bierzwnickich jezior o powierzchni w sumie blisko tysiąc hektarów. Tak jak lokalnym wędkarzom zależy nam na bezpieczeństwie i walce z kłusownictwem, zawiadomiliśmy w związku z tym Państwową Straż Rybacką. Za tydzień przy dzierżawionych przez nas jeziorach staną tablice informacyjne.

Spór o Kuchtę 1Spór o Kuchtę 2Spór o Kuchtę 3

Dojście do jeziora powinno być ogólnodostępne, choćby po to żeby z wnukami na spacer można było pójść, usiąść na kładce, książkę poczytać. No i żeby ktoś mi zabraniał, jak ja mieszkam nad tym jeziorem. Popędzę tego kogoś… – ostrzega Edmund Żurawski – My się tu urodziliśmy, tu żyjemy, a jakiś urzędnik z Poznania decyduje o tym, co jest dla nas dobre, to nie do pojęcia. Lokalne jeziora powinny być przekazane gminie – dodaje W. Dudkowski.

Komentarze (0) do „Spór o „Kuchtę””


  1. Brak komentarzy
17. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy - dla wczesnego wykrywania nowotworów u dzieci

Zostaw komentarz