Aż do końca października można tu oglądać niezwykłą wystawę obrazów choszczeńskiego artysty Piotra Masłowskiego. Otwarto ją w „Małej Galerii” miejscowego domu kultury.
Na czym polega jej niezwykłość? – Autor jest malarzem dnia codziennego, ale Choszczno w tych pracach gra, śpiewa i pachnie – mówi Małgorzata Kozłowska, która jest komisarzem wernisażu. Tak samo twierdzą oglądający obrazy. I rzeczywiście tak jest. Kiedy widzimy kościół namalowany przez pana Piotra, wcale nie trzeba wyobrażać sobie, że odbywa się tam jakieś misterium. Łuna świateł świadczy o tym dobitnie. Na kolejnym z nich przedstawiającym ulicę Wolności trwa procesja Bożego Ciała i kwiaty nie tylko leżą rozsypane na asfalcie, ale i niemalże czuć ich aromat. – I widać ..Ciało Chrystusa – dopowiada Bożena Wyrzykowska, która jest siostrą malarza i doskonale wie jak powstawały te prace. Tematem jednej są zwykłe zakupy, czyli to co choszcznianin przyniósł w torbie ze sklepu. Po jej wypakowaniu pan Piotr policzył, że wydał złotych 19,50 i po prostu to namalował.
Marzył o architekturze
– Piotra znam od czasów przedszkola. Mazał, gdzie się tylko dało. Po ścianach i po meblach też – mówi Longina Walesiak, która jest pionierką Ziemi Choszczeńskiej. – Razem z Andrzejem - synem pani Loni to robiliśmy, bo byliśmy w jednej grupie – śmieje się artysta.
Bardzo chciał zostać architektem. - Niestety, nie dostałem się na takie studia, więc skończyłem wychowanie techniczne i zostałem nauczycielem – mówi Piotr Masłowski, który jednak nie zaniechał swojej pasji artystycznej i zawsze starał się utrwalić na kartce papieru lub płótnie coś bardzo ciekawego. Zawsze interesowało go malarstwo niebanalne. Pokazuje więc to, czego inni nie chcą pokazać lub po prostu nie widzą. – Byłem na wycieczce z klasą ślusarzy, aby pokazać im nasz nowy unijny wiadukt. Nie mogłem się oprzeć i zrobiłem jego szkic. W tle były swojskie chlewiki przy ulicy Konopnickiej. To jest taka poetyka, czyli po prostu nasze otoczenie – mówi choszcznianin.
Zapisał się do klubu
Kiedyś zainteresowało go malarstwo hiperrealistów amerykańskich, którzy odtwarzali olbrzymie fotografie. – Dzięki nim dowiedziałem się, że perspektywa fotograficzna nie zgadza się z rysowaniem na żywo, więc teraz wolę tak po prostu łapać – uśmiecha się pan Piotr. Przyznaje, że interesuje go przede wszystkim malarstwo i architektura, ale nieobca jest mu grafika i rzeźba. – Kiedyś myślałem, że można z tego zrobić użytek i utrzymywać się. Z plastyki jednak nie da się żyć – przyznaje. Pozostała więc jego hobby. Dwa lata temu zapisał się do Klubu Plastyka „Impresja” w Choszcznie, którą prowadzi Edmund Pokorniecki. Razem z kolegami uczestniczył w wielu plenerach i wystawach zbiorowych. Jego talent został szybko dostrzeżony i zaowocował nagrodami i wyróżnieniami m.in. w Przeglądzie Artystycznym PARA w Trzebiatowie i Świdwinie.
Dobre geny
Twórczość choszczeńskiego nauczyciela bardzo podoba się wszystkim, którzy mieli okazję ją poznać, ale najwierniejszą grupę kibiców ma w swojej utalentowanej artystycznie rodzinie. Żona Jadwiga i syn Michał również mają wykształcenie techniczne. Pan Piotr najpierw skończył technikum budowlane, tam właśnie poznał panią Jadwigę. Ich syn jest inżynierem po politechnice. Warto wspomnieć, że w tej rodzinie znane są nie tylko talenty malarskie. Siostrzeniec artysty – Łukasz Wyrzykowski jest astronomem i ma już na koncie odkrycie czterdziestu sześciu nowych planet. Udało mu się tego dokonać wraz z grupą innych naukowców w obserwatorium astronomicznym w Chile. Jego młodszy brat Łukasz jest dyrygentem i autorem słynnego „Projektu Mozart” to jego siostrzeniec. – W domu trwały gorące dyskusje na temat muzyki, która będzie towarzyszyła otwarciu tej wystawy. Obaj wybrali muzykę Haendla- mówi ich mama Bożena Wyrzykowska, której towarzyszył mąż i ojciec zdolnych synów. To właśnie jedna z nagrodzonych prac Piotra Masłowskiego, zatytułowana „Kyrie Elejson wg requiem Mozarta”, została zainspirowana twórczością siostrzeńca. Jakie plany na przyszłość ma pan Piotr? – Mam ochotę zrobić instalację razem z innymi artystami – mówi choszcznianin.
…
Pierwsza indywidualna wystawa plastyczna 53-letniego Piotra Masłowskiego spotkała się z fantastycznym przyjęciem. Wydawało się, że na świecie jest tak wiele kierunków w sztuce i powiedziano o nich chyba już wszystko. Okazało się jednak, że w niewielkim Choszcznie, jest artysta tworzący oryginalne dzieła. Trudno o nich opowiedzieć, trzeba je po prostu zobaczyć. Zapraszamy więc na tę wystawę znawców malarstwa, aby przekonali się o tym osobiście.




Komentarze (0) do „Piotr Masłowski maluje inaczej”