Rozmowa z Agnieszką Kałużą, pochodzącą z Choszczna piosenkarką i foto-modelką, która występowała, m.in. „W szansie na sukces” i „Drodze do gwiazd”, a obecnie nagrywa swoją debiutancką płytę…
– Zaczęłaś śpiewać w 1997 roku, kiedy to nawiązałaś współpracę ze szczecińskim środowiskiem muzycznym. Nagrywałaś reklamy radiowe, śpiewałaś covery, ale zdobywałaś też tytuły miss i śpiewałaś w musicalu, aż nagle 5 lat temu wyjechałaś z rodzinnych stron. Co się od tamtej pory wydarzyło?
– Dużo się wydarzyło. Wyprowadziłam się do Warszawy, po tym jak wystąpiłam w pierwszej edycji programu „Idol”. Dzięki niemu poznałam wiele osób, które działają w branży muzycznej. Zaproponowano mi współpracę w różnych projektach, dzięki czemu otworzyła się szansa na wymarzoną przeze mnie pracę – śpiewanie. Spakowałam walizki i 1 września przyjechałam do Warszawy. Tak naprawdę, miałam tylko na czynsz za pierwszy miesiąc…
– Odważna byłaś…
– Bardzo (śmiech). Zdarzyło się jednak tak, że po koncercie w Kołobrzegu, podszedł do mnie pewien bardzo miły, starszy pan, który zapytał się czy nie chciałbym śpiewać w jego zespole. Podchodziłam do tego sceptycznie. On powiedział, że to taka „nieduża” sześćdziesięcioosobowa grupa. Okazało się, że chodziło o Orkiestrę Koncertową Wojska Polskiego z Warszawy. Po castingu, na którym zaśpiewałam „Jesteś lekiem na całe zło” Krystyny Prońko, pan dyrektor oświadczył, że w przyszłym tygodniu ruszamy w trasę. W ten sposób zdobywałam kolejne doświadczenia muzyczne.
– Wiemy jednak, że nie skoczyło się tylko na orkiestrze.
– Tak, współpracowałam z nią przez rok, ale w międzyczasie robiłam wiele różnych rzeczy. „Bawiłam się” na przykład w aktorstwo grając epizody w wielu serialach. Często ograniczało się to jedynie do powiedzenia „Dzień Dobry” czy otwarciu okna, ale była to naprawdę interesująca przygoda. Śpiewałam również w kilku programach telewizyjnym, m.in. w „Rozmówkach polsko-polskich” czy „Jockerze”. Już w Warszawie skończyłam też magisterskie studia uzupełniające i jestem teraz panią pedagog, a obecnie kończę Podyplomowe Studia Menedżerskie dla Twórców, Artystów i Animatorów Kultury na Uniwersytecie Warszawskim.
– Śpiewałaś głównie covery…
– Dlatego, czegokolwiek bym nie robiła, zmierzałam do tego, by nagrać własną płytę. Od kilku miesięcy właśnie nad nią pracuję. Oczywiście wcześniej już podejmowałam takie próby, ale dotąd brakowało muzycznego porozumienia z osobami, z którymi współpracowałam. Piosenki, które teraz się rodzą, to pop, z elementami muzyki klubowej i chyba w tym najbardziej się odnajduję. Do tej pory nagrałam pięć piosenek, a do jednej z nich pt. „To nie jest koniec” powstał właśnie teledysk, który jest już w montażu. Mam nadzieję, że niebawem pozna go szersza publiczność. Szukam też potencjalnego wydawcy całego materiału.
– Jest szansa, że zobaczymy cię na koncertach?
– Marzę o tym, żeby grać koncerty i z chęcią zawitam tam, gdzie mnie zaproszą. Byłoby miło, gdybym trafiła również do Szczecina i rodzinnego Choszczna.
– Zatem zapraszamy, a dziękując za rozmowę, życzę co najmniej „złotej płyty”.
fot. Zygmunt Drużbicki
Poczynania Agnieszki można śledzić na jej internetowej stronie pod adresem: www.agnieszkakaluza.pl




jesli to jest ta sama osoba co kiedys miala wlasna stronke taka ja ja i jeszcze raz ja to uwazam ze jest to przerost ambicji nad forma.
Aga zrób koncert w Choszcznie i zaproś swojego faceta żeby też dał koncert z kolegami (kabaret Ani Mru Mru)
Wspaniale czysty głos - to teraz rzadkość. Gratuluję odwagi podejścia do „Jestem kamieniem” a cappella.
Życzę znalezienia własnego kolorytu (i dużo farta! bo to taki biznes, że oprócz talentu szczęście jest niezbędne).